czwartek, 1 sierpnia 2013

Po co konwentowi patronaty medialne?

Zainspirowany dyskusją na Google Plus w społeczności Gry Fabularne postanowiłem się podzielić moimi spostrzeżeniami odnośnie patronatów medialnych nad konwentami. Wpis jest dość długi, ale myślę, że napiszę sporo prawdy, choć nie tyczy się on oczywiście wszystkich serwisów.
Kudosy do Borejki za natchnienie.

   Na początek wyjaśnię, że rzeszowskie konwenty organizuję pełniąc różne funkcje od 2004 roku. Zdarzyło mi się kilka razy odpowiadać za tak zwany Pi aR, który w 99% sprowadzał się do wyszukiwania serwisów i mediów, które podjęłyby się umieszczenia loga konwentu i informowania o konwencie. Niestety mały budżet konwentu powodował, że była to zazwyczaj nasza główna forma reklamy. 

Pisząc mejla łaskawie prosiłem o objęcie konwentu patronatem medialnym serwisu fantastycznego. Teraz już odeszliśmy od tej praktyki 'proszenia' - w modzie jest 'oferowanie współpracy'. Nie zaskoczę chyba nikogo jak powiem, że nie różni się to niczym prócz kilku wyrazów, bo w sensie praktycznym jest to to samo.

Nasza oferta to zazwyczaj:
  • umieszczenie loga serwisu na stronie WWW, fanpage'u, plakacie, okładce informatorka oraz innych materiałach konwentowych,
  • zamieszczenie oddzielnej informacji o współpracy na stronie i fanpage'u,
  • darmowej wejściówki dla przedstawicieli serwisu z zaznaczeniem, że oczekujemy relacji z konwentu,
  • umieszczenie plakatów lub baneru itp. w miejscu gdzie odbędzie się konwent.
I w skrócie czego oczekujemy:
  • umieszczanie newsów w serwisie - o podjęcu współpracy jak i o postępach prac nad konwentem,
  • zamieszczenie baneru konwentu wraz odnośnikiem do strony WWW,
  • napisania publicznie dostępnej relacji z konwentu.
   Powstaje pytanie czy jako organizator mam prawo stawiać warunki? Otóż uważam, że tak. Jest to prosta transakcja wiązana, gdzie każda ze stron jasno mówi czego oczekuje i co daje w zamian. Mało tego: my informujemy szczerze ile osób odwiedza nasz mały lokalny konwent. Tym samym serwis wie do ilu osób może dotrzeć informacja o istnieniu samego serwisu. 

   I tu pojawia się pierwszy problem. Żaden serwis nie udostępnia uprawdopodobnionych statystyk odwiedzin. My jako druga strona umowy nie mamy więc pojęcia do ilu osób dotarły newsy o konwencie, ani ile osób kliknęło w baner odwiedzając naszą stronę. Trochę nie rozumiem polityki nie upubliczniania statystyk. Na fanpage'ach wszyscy się chwalą "mamy 1000 lajków", "jeszcze dwie osoby i będzie nas setka" itd. Czemu nie zrobią tego samego na swych stronach WWW? Może by tak zacząć wymuszać od patronów informacji o statystykach odwiedzin? Nawet tak aby te informacje trafiały tylko do organizatorów konwentu.

    Kolejna sprawa to 'newsowanie'. Większość serwisów wymusza na nas jako organizatorach regularne przysyłanie mejla, że oto na naszej oficjalnej i dostępnej także poza Deep Web i TORem stronie pojawiła się informacja o tym, że pisarz XYZ odwiedzi konwent. Ja się pytam to po jakiego Nurgla macie redaktorów od patronatów w tych swoich serwisach?
Powinno być tak, że jeśli się zgadzają na patronat to włączają Internety, wujka Gógla, wyszukują naszą stronę i sami patrzą czy coś jest. Ewentualnie wysyłają zapytanie do organizatorów. Za coś trzeba przecież dostać te gratisowe wejściówki, a od rednacza darmowy egzemplarz książki za redakcyjną pracę.

Jest nawet taki jeden Popularny Serwis, który wymaga by samemu wpisywać im newsy  i je formatować poprzez ich formularz. Redakcja tylko klika 'opublikuj' bądź dokonuje korekty. To jest po prostu szczyt bezczelności. Gorzej, że serwis jest popularny i niestety czasami trzeba było się zgodzić na te warunki - ot takie mgliste poczucie, że może to coś da i więcej osób przybędzie na konwent.

    Jeszcze gorzej jest z pisaniem relacji z konwentu. Jako osoba, której zdarzyło się pisać relacje wiem, że nie jest to zadanie łatwe. Trzeba się pojawić na konwencie, pobyć na nim, odwiedzić jak najwięcej punktów programu i potem wrażenia swe spisać trzymając się zasad języka polskiego. Czasami już samo przybycie na konwent jest trudne o czym się przekonałem przy okazji organizacji jednego z R-konów, gdy jak się później okazało relacja z konwentu była oparta o jeden akapit fejsikowego wpisu nie relacjonującego, ale jego kolegi. Bo sam relacjonujący (redaktor wspomnianego już Popularnego Serwisu) nie dał rady przyjechać. 

  Nie lepiej jest z odwiedzaniem punktów programu - często przedstawiciel serwisu (nazwijmy go redaktorkiem) pojedzie na konwent, bo chce darmową wejściówkę. Taki redaktorek wlezie na dwie, trzy prelekcje i na tej podstawie wystawi opinię konwentowi. Nie ma czasu na więcej, bo koledzy go na piwo do baru konwentowego wyciągają. Redaktorkiem czasami jest też koleżanka lub kolega redaktora działu, która nie chciała zapłacić tych 20 peelenów za wejście - wtedy to już bezczel i chamstwo poziomu sejmowego (tak, to też było u nas w Rzeszowie, a redaktorek był z Popularnego Serwisu).

    Uważam, że pora chyba aby organizatorzy mniejszych, nie opiewających w budżety rzędu 20,000 złociszy konwentów stanęli okoniem wobec patronów medialnych serwisów fantastyczno-kulturalno-bzdurowych. Pora sobie odpowiedzieć na pytanie co my, organizatorzy i co uczestnicy konwentu mają z takiego patronatu? 
Dla nas jako orgów jest to niepotwierdzona i niczym nieuzasadniona obietnica, że konwent odwiedzi więcej osób. Także mnóstwo bluzgów przy wysyłaniu kolejnych mejli i błagań o zamieszczenie newsa. Dla uczestników to kilka ulotek i banerków. Czasami także prestiżu niby przybywa konwentowi, bo popularny serwis objął go patronatem. 

    Tylko czy to cokolwiek zmienia? Czy na lokalny konwent, przy organizacji którego poświęciliśmy pół roku, mnóstwo nerwów, czasu i pieniędzy, dzięki temu przyjdzie więcej osób? Zwłaszcza, że jak zauważyłem sporo naszych uczestników to krewni i znajomi królika (czytaj: innego uczestnika/organizatora), którzy o konwencie się dowiedzieli z fejsa.

    W tej chwili pracujemy nad tegoroczną edycją Nawikonu. Jak zawsze wysłaliśmy mejle do potencjalnych patronów - z 25 serwisów (nie tylko fantastycznych) odpisało 6 (5 fantastycznych). A co z resztą? Tak trudno odpisać "sorry ziomki, ale za zeszłoroczne wpadki nie chcemy z wami współpracować"? Komuś redaktorska korona by z głowy spadła? Te które odpisały oczywiście w większości wymagają by im za każdym razem słać mejla. Ciekawe czy ktoś zrobi uczciwą relację? 

Czas na zmianę zasad współpracy. Organizatorzy mają zawsze jeszcze w zanadrzu serwisy społecznościowe. Na koniec proszę o wypełnienie krótkiej ankiety odnośnie poruszanego tematu.
Aby nie być hipokrytą oto wybrane statystyki fanpage'a naszego konwentu - geograficznie, polubienia fanpage'a, odwiedziny fanpage'a.


18 komentarzy:

  1. Dzięki za ciekawy wpis. Na uwagi odnośnie "Popularnego Serwisu" odpowiedziałem na Twoim wallu.

    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Odniosłam się do uwag w notce na swoim blogu:
      http://jade-elenne.polter.pl/Po-co-Popularnemu-Serwisowi-newsy-w-odpowiedzi-Arathiemu-b16680

      Pozdrawiam
      Jade Elenne

      Usuń
  2. Ukrywacie informacje przed opinią publiczną...na FB (;;;)

    OdpowiedzUsuń
  3. Paradoks darmowych wejściówek (czy czegokolwiek darmowego) jest taki, że szacunek wobec otrzymanej usługi dramatycznie spada. A wystarczy wydać, choćby symboliczną złotówkę i nagle robi się szkoda przesiedzieć cały konwent żłopiąc piwo. Gdybym był "redaktorkiem", to w ramach samodyscypliny normalnie wykupywałbym wejściówkę (choć ze zniżek oczywiście chętnie bym korzystał).

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Przyznam, że nigdy do tego tak nie podchodziłem. Może to ułuda, ale sądziłem, że redaktorzy będą uczciwi (i co czasami się sprawdzało; nawet w przypadku Popularnego Serwisu, gdzie redaktor ładnie napisał relację wymieniając też błędy, ale bez złośliwości - chyba wszędzie jest Jasna i Ciemna strona Mocy).

      Usuń
    2. Nie mówię, że się nie da, ale że jest trudniej. Kwestia samodyscypliny, motywacji, mniej lub bardziej świadomego rozprężenia, etc.

      Usuń
  4. @Michał
    W przypadku "Popularnego Serwisu" nie potrzebujemy naszych wysłanników ten sposób motywować. :)

    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bo macie Jade co całą czarną robotę odwala za "dziękuję"... Niewolnictwo XXI wieku!!!

      Usuń
    2. Ten komentarz został usunięty przez autora.

      Usuń
  5. W porządku jest, gdy obie strony wywiązują się z tego, do czego się zobowiązały, nie ma natomiast "prawa do stawiania warunków".

    OdpowiedzUsuń
  6. Powiem Ci jak ktoś, kto pracował jako PR u organizatora sporych imprez. Moje obowiązki obejmowały też, rzecz oczywista, patronaty, kontakty z przeróżnymi serwisami newsującymi, spoty/reklamy i tak dalej.

    Sprawa była dla mnie jasna - ponieważ to my jako organizator koncertu/przeglądu/konferencji/spektaklu (różnie) zyskiwaliśmy więcej na patronacie, to było oczywiste, że to ja, jako pracownik objętego patronatem będę odwalał więcej roboty, spamował patronom skrzynki newsami, materiałami itp. Żaden redaktorek nie bedzie właził na stronkę organizatorka, tylko wszystko będzie dostawał na tacy. I darmowe wejścióweczki również. I to nie tylko takie dla redaktora - jeszcze takie do konkursów smsowych, czy dla radiosłuchczy. Tak działa ten biznes. Żyj z tym.
    Zresztą... przeciętna umowa patronacka jasno precyzuje, kto komu śle newsy. I tak - to ja je słałem. Normalne.
    Ale, nie martw się - Nawikon też ma swojego kolesia od PRu, o ile dobrze rozumiem jest nim Thanatos. Nie jest elegancko obwiniac redaktorków o coś, co w większości miejsc na świecie nalezy do organizatorka. To nie jest specyfika złego fandomu. To specyfika tej planety.

    Oczywiście - nigdy nie wiesz dokładnie co patronat Ci daje. Ale i patron nie ma pojęcia, co daje mu to, że Ci patronuje. Chyba że możesz poinformować ile osób, które zobaczyło logo patrona na informatorze po powrocie do domu odwiedziło jego stronę.
    Albo inaczej, czy słyszałeś o jakiejkolwiek osobie, która po powrocie z konu musała, po prostu musiała sprawdzić, jakież to organizacje mają takie ładne loga (a jest ich nawet kilkanaście)?

    Darmowa wejściówka to inna sprawa - powaga, myślisz że ile osób podjęło się pracy mając na względzie wejściówkę za 2 dyszki? Większosć rzeczy które robią, zrobiliby i tak. Słuchaj - internetowy fandom fantastyki pełen jest recenzji gier, filmów, imprez itd. Ci ludzie zwykle płacą za to co recenzują, ale recenzują i tak - są fanami. JAsne, cześc dostaje "materiały recenzenckie", ale większośc nie.

    Zresztą - i tak dajesz coś, co Cię nic nie kosztuje. Prawda? Nie musiałeś chyba odsyłać nikogo z konu, bo zabrakło miejsc?

    Dajesz mało, wymagasz dużo.
    Hej, patronat nigdy nie był współpracą dwóch równorzednych podmiotów. Po prostu. Rozumoiem, że starasz się uzyskać jak najwięcej dla swojego konwentu - to godne uznania. Napisałem jednak tą długasną notkę, bo wkurza mnie narzekanie na zły fandom, podczas gdy to na co narzekasz nie jest cechą fandomu, a świata patronatów w całości. Ponieważ Ty zyskujesz więcej (a raczej tak jest, nawet jeśli tylko kilka % gości to zasługa patronatu), Ty zabiegasz bardziej.

    To tak ze wspomnień kolesia od pijaru :)

    OdpowiedzUsuń
  7. To dlatego Nawikon nie odpisuje na maila o patronat... Joke ;)

    Odniosę się w domu do tego, z punktu widzenia IK ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Albo nie, i tak mam za dużo pracy. Skoro Nawikon nie chce patronatów... to niech ich nie ma. Niech reklamuje się tylko za pomocą swoich kanałów i sprawdzi, czy będzie miał mniej czy więcej uczestników ;) . Oczywiście, jak zauważę jakiś warty opublikowania news, to go opublikuje. Ale chyba nikt nie liczy na to, że serwis będzie pisał że konwent xxx ma sponsoring od yyy ? :P

      Usuń
    2. Ale z chęcią przeczytam jaka jest wasza odpowiedź na postawione w tytule pytanie

      Usuń
  8. Eeee... Nasz człowiek od patronatów twierdzi, że wysłał wam mejla z prośbą o banery i nic nie dostał. ;)

    A co do newsa o sponsoringu: oczywiście, że nie. News to news a nie info. News musi być ciekawy. Jakoś nigdy nie mieliśmy z IK problemów :P

    OdpowiedzUsuń
  9. Arthai - nie dostałem prośby o banery, za to ja wysłałem swoje wymagania banerowe 21 lipca. Jeśli coś wysyłał, proszę cię, powiedz mu, żeby podesłał jeszcze raz ;) .

    A notki nie napiszę, mam na głowie serwis, swój konwent i obiecałem pomóc chociaż z programem na paru innych konwentach. Słowem, nie ma czasu serio :)

    OdpowiedzUsuń